Jak kąpać, żeby wpływać! – na rozwój dziecka oczywiście

 

Kąpiel to dla dziecka nie tylko codzienny rytuał przed snem, służący oczyszczeniu.To również, a może przede wszystkim źródło świetnej rozrywki połączonej z edukacją. Choć odgrywa ona ważną rolę w harmonijnym rozwoju dziecka, jest po pierwsze niedoceniana, po drugie często demonizowana, a nader często postrzegana jest przez dorosłych przez pryzmat własnych potrzeb, co skutkuje skracaniem jej czasu i traktowaniem jako rutynowego zabiegu. Sprowadzając ją do zwykłej, automatycznej czynności umycia dziecka i odhaczenia kolejnego zadania w planie dnia, pomijamy  niezwykle istotne aspekty rozwojowe.

Coraz częściej słyszy się o szkodliwości codziennej kąpieli niemowląt i dzieci. Wiele mam oficjalnie deklaruje i widocznie chwali sobie podejście, że swoje dzieci myją co kilka dni. A właściwie czemu? Że niby brudne dziecko to szczęśliwe dziecko? W tym powiedzeniu akurat nie chodzi o unikanie kąpieli, a o to, aby pozwalać maluchom na aktywną, twórczą zabawę w dzień, także taką, w której dzieciak może się wybrudzić – czyli malowanie farbami, ćwiczenie rączek w ciastolinie, modelinie, plastelinie, wyklejanie, mazanie, babranie w piasku czy nawet błocie. To też na przykład pomaganie w pieczeniu ciasta, choćby i pół kuchni, a dziecko całe było w mące. Ale na pewno nie chodzi o ograniczenie kontaktu z wodą! Kąpać codziennie, czy nie kąpać? Jestem wstrząśnięta, że American Academy of Dermatology zaleca, aby dzieci do 11 miesiąca życia kąpać nie częściej, niż raz lub dwa razy w tygodniu, nie licząc codziennego oczyszczania dziecku rąk, twarzy i okolic intymnych. Jako neurologopeda – specjalista między innymi od prawidłowego rozwoju dziecka – muszę się z tym stanowczo nie zgodzić. Nie będę tu wchodzić w kwestie skórne – nie znam się na tym. Jeśli jednak konkretne dziecko ma uczulenie na stosowane emolienty czy płyny do kąpieli lub jeśli sama woda stanowi problem, to należy to rozpatrywać indywidualnie z lekarzem i najlepiej szukając rozwiązania, może właściwych kosmetyków, a nie unikając kąpieli i pozbawiając dziecka doznań i wartości jakie daje kontakt z wodą. W kwestii wrażliwości delikatnej skóry dziecka, przychylam się do tego, że noworodek (czyli maluch do ukończenia 1 miesiąca) nie wymaga codziennej kąpieli. Ryzyko podrażnienia skóry jest na tyle wysokie, że warto powoli przyzwyczajać dzieciątko do kąpieli, praktykując ją w tym okresie co 2 – 3 dni. Ale po tym czasie rezygnację z codziennej kąpieli uważam z błąd. Jeśli wierzycie w przesądy “częste mycie skraca życie”, słuchacie co niektórych babć, bojących się dłuższych kąpieli maluszka z powodu przeziębień, unikacie moczenia główki, zamoczenia uszka, nalewania więcej wody do wanienki, bo maluch może się wyrwać i zachłysnąć, albo też opieracie się na zasadzie, że kąpiel jest tylko i wyłącznie oczyszczaniem ciała, to koniecznie przeczytajcie ten artykuł do końca, może zmieni Wasze życie 😉

Częstotliwość kąpielowych rytuałów to jedno, a forma kąpieli, czyli to, jak ona przebiega, to drugie. Wyszukując w internecie słowa:” kąpiel” i “dziecko” natrafia się głównie na instrukcje jak dobrze (technicznie) wykąpać dziecko i na dysputy czy TRZEBA to robić codziennie. Czyta się tylko o wysuszaniu skóry i uczuleniach, które stanowią przecież nieliczny procent przypadków. Czasem można znaleźć wartościowy artykuł o budowaniu więzi między rodzicem a maluchem podczas kąpieli. Jednak o tym, że kąpiel rozwija – ani mru mru!

Tymczasem kąpiel malucha to doskonała okazji do nauki poprzez zabawę, rozwijania mowy, poszerzania wiedzy o świecie i stymulacji zmysłów. Kąpiel, ta prawdziwa, w ciepłej łazience, w wanience z dużą ilością wody, ciekawymi akcesoriami i pod czujnym okiem i dotykiem rodzica (opiekuna) to DLA DZIECKA nie proces oczyszczania ciała, bo ten aspekt akurat jest z perspektywy malucha kompletnie nieistotny, tylko właśnie czas wyjątkowej komunikacji werbalnej i pozawerbalnej, czyli emocjonalnej i zmysłowej. Naprawdę, aby mądrze stymulować rozwój małego dziecka, często nie trzeba żadnych pomocy edukacyjnych czy złożonych zabaw i ćwiczeń. Warto wykorzystywać codziennie rytuały, jak np. wieczorne mycie. A woda jest naprawdę wyjątkowym środowiskiem, w którym jakby odczuwa się bardziej i uczy łatwiej. Ale po kolei. Bez ogólników. Co ma w sobie takiego ta woda? Otóż uczymy się najszybciej, kiedy podczas procesu zapamiętywania, niezależnie od tego czy zapamiętujemy wrażenia, doświadczenia czy słowa, bierze udział więcej niż jeden “kanał”. Znaczy to, że uczymy się najefektywniej, jeśli odbywa się to jednocześnie za pomocą środków wizualnych (wzrokowych), słuchowych oraz kinestetycznych czyli czuciowo-ruchowych. Dodatkowo, jeśli nie zdajemy sobie sprawy z tego, że się uczymy, bo odbywa się to w zabawie, jeszcze szybciej tworzy się trwały zapis w pamięci.

Unosząc się na wodzie, poruszając w niej, dziecko doznaje niepowtarzalnej stymulacji układu nerwowego, zwłaszcza przedsionkowego, ale również innych jego części, integrujących wszelkie doświadczenia czuciowe i wielozmysłowe. Wytężony staje się słuch (bo w łazience dźwięk rozchodzi się nieco inaczej no i jest też lekkie echo), wzrok (bo woda się porusza, mieni, obraz przed oczami nie jest statyczny, a ciągle się porusza i wymusza intensywniejsze śledzenie wzrokiem), no i wzmaga się czucie, dzięki dotykowi wody o powierzchnię skóry, wrażenia ciepła, zimna, mokrego i suchego. Pobudzając te wszystkie zmysły, osiągamy idealne warunki dla rozwoju poznawczego. A czego mamy uczyć w tej kąpieli?

Po pierwsze ROZWIJAĆ MOWĘ! Tu pole do popisu dla inwencji rodzica jest ogromne. Nie kończy się jedynie na nazywaniu wszystkich części ciała. A jeśli już o tym, to bądźmy precyzyjni – zamiast “myjemy buzię”, mówmy : “myjemy powieki, brwi, policzki”, lokalizujmy używając przyimków, “za uszami”, “pod kolanem”. Używajmy pełnych nazw, innym razem zdrobniałych. Starszemu dziecku zadawajmy pytania, stawiajmy polecenia: Gdzie jest twój pępek?, Umyj łokcie! Około 2- 3 roku życia można już uczyć pojęć prawa, lewa, a czynność mycia części ciała świetnie się do tego nadaje. Dla najmłodszych jest to okazja do nauki pierwszych wyrazów dźwiękonaśladowczych. Onomatopeje związane z wodą to między innymi: “plusk, chlap, plum, pac, bul-bul, szuru – buru, myju – myju, siii, kap – kap, chlup, chlust”. Do wydawania i naśladowania odgłosów można również wykorzystać wannę: “bum, stuk, puk, bam”. Maluchy szczególnie chętnie powtarzają sylaby i wyrazy,  kiedy np. reakcją na wypowiedzenie dźwięku i ruchu ręki jest solidne chlapnięcie. Dodatkowym walorem nauki pierwszych sylab czy wyrazów jest naturalny stały kontakt wzrokowy podczas procesu kąpania. Kiedy trzymamy niemowlę w ramionach ma ono skierowaną do nas twarz, przygląda się naszej mimice twarzy i ruchom warg. Widząc w jaki sposób wytwarzają się konkretne dźwięki, jak układają się usta, kiedy mama mówi: “bul – bul”, maluchowi łatwiej je odtworzyć. Kąpielowe zabawy stwarzają też wiele możliwości do wydawania poleceń, a więc nauki rozumienia komunikatów słownych. U niemowląt i małych dzieci będą to proste: daj gąbkę, podnieś rękę, zrób “chlap”, wstań, usiądź, gdzie jest kaczuszka?, pokaż szampon. U starszych dzieci mogą to być złożone polecenia z wykorzystaniem zabawek do kąpieli, np. “Podaj mamie szampon, a potem weź gąbkę”, “Wrzuć gąbkę do wanny, a potem wyjmij ją i połóż na półeczce”, “zanurkuj kaczuszką, a żabką wyskocz z wanny”. Podczas kąpieli można też w naturalny sposób zobrazować niektóre z przeciwieństw, co z pewnością ułatwi maluchowi zrozumienie tej zależności, np.: suchy – mokry, zimna – ciepła, brudny, czysty, nad – pod (wodą), siedzi – stoi, lekki – ciężki, pływa –  tonie.

Po drugie – ROZWIJAĆ ZMYSŁY. Dzięki temu, że do pluskającego się w wodzie maluszka dociera ogromna ilość bodźców i zaangażowane są niemal wszystkie zmysły, mamy mnóstwo możliwości do ich stymulacji. Jak pobudzać w wannie wzrok? Można nabrać w ręce lub na gąbkę trochę piany i wspólnie obserwować jej znikanie (rozpływanie się) albo puszczać dziecku bańki mydlane. Obserwowanie opadających i znikających baniek, łapanie ich, to niesamowicie wciągająca zabawa, świetnie ćwicząca nie tylko wzrok, ale też koordynację wzrokowo – ruchową i równowagę, bo podążanie za lecącą bańką wymaga szybszych zmian pozycji ciała. Można obserwować wodę przelewającą się przez różne sitka lub pojemniki z otworami. Jeśli nie mamy odpowiednich gadżetów tego typu w domu, można podziurawić zwykłą plastikową butelkę. Tworzenie kręgów na wodzie to też doskonała stymulacja wzroku. Kręgi na wodzie warto tworzyć w różny sposób, zarówno wprawiając wodę w ruch poprzez poruszanie rękoma, jak i np. dmuchanie na powierzchnię wody. Wspaniałym sposobem na pobudzenie doznań wzrokowych podczas kąpieli jest też barwienie wody na przeróżne kolory, rzecz jasna specjalnie przeznaczonymi do tego, bezpiecznymi barwnikami. Są też specjalne pisaki kąpielowe, którymi można malować tak skórę dziecka (to od razu stymulacja dotykowa!) jak i wannę. Podczas spłukiwania kolorowych śladów, np. z wanny, powstają ciekawe, nieregularne zacieki. Taką farbę można rozprowadzać palcami i tworzyć na białej powierzchni prawdziwe dzieła sztuki. Świetną opcją jest też tworzenie tęczowej piany. Można ją uzyskać dzięki dodaniu kropli barwnika do lejącej się wody. Co chwilę kropla innego barwnika i powstaje cudowny tęczowy efekt. Jak stymulować słuch? Oprócz odgłosów plusków samej wody warto choćby śpiewać, albo włączać relaksującą muzykę. W łazience dźwięk rozchodzi się zupełnie inaczej, niż w pokoju!  Bardzo ciekawe (ale to dla starszych dzieci) jest też kierowanie dźwięku na wannę. Zmieniając odległość wydawanego “aaaa” , zmienia się wrażenie słuchowe odbijającego się dźwięku. Starszaki mogą też próbować parskać i bulgotać na wodę, zmieniając przy tym ton głosu. Przy tym mnóstwo śmiechu gwarantowane. A jak rozwijać dotyk w wannie? Po prawdzie to po prostu myjąc, bo najzwyklejsze polewanie wodą i powolne mycie ciałka dziecka to już jest pobudzenie tego zmysłu. Warto jednak poszerzyć zakres wrażeń dotykowych i zrobić dla malucha więcej. Można wytworzyć pianę z płynu. Jest ona delikatna i puszysta. Lekko tylko wyczuwalna na skórze. Jej chwytanie, roztrzepywanie, nakładanie, cudownie uwrażliwia i wyczula zmysł dotyku. Oczywiście okazji do zabawy i śmiechu jest tyle, co maleńkich bąbelków na jej powierzchni. Pozwalajmy dziecku na zrobienie piankowego bałaganu, na nakładanie piany na nas samych. My możemy przekładać pianę np. z naszego nosa na nos dziecka. Można też się w niej po prostu całemu zanużać. Oprócz piany, wspaniałym rozwiązaniem są masaże. Masujmy dziecku plecy, ręce, brzuch nogi, dłonie, różnymi fakturami – gąbkami od miękkich do bardziej szorstkich, a nawet miękką szczotką. Przesuwajmy po ciele miękkimi senso-piłeczkami z wypustkami. Taki masaż to połączenie oczyszczania z wrażeniami kształtującymi nie tylko rozwój czucia powierzchniowego, ale i głębokiego, a także normalizującymi napięcie mięśniowe i wpływającymi na kształtowanie się u dziecka schematu ciała. Zmysł dotyku wspaniale rozwija stymulacja termiczna, czyli stosowanie odczucia ciepła i zimna. Z wodą trzeba jednak uważać! To silniejsze wrażenie niż np. żelowy kompres. Proponuję zanużanie dłoni dziecka w strumieniu nieco zimniejszej i nieco cieplejszej wody niż ta w wannie. Albo delikatne, stopniowe polewanie stróżką zimnej wody po ręku albo nodze. Oczywiście patrzymy na reakcję dziecka. Ma to być ciekawa zabawa i miłe doświadczenie, nie nieprzyjemne czy choćby niekomfortowe odczucie. Pomysłową, choć prostą zabawą na rozwój dotyku w warunkach kąpielowych jest też wyławianie różnych drobnych rzeczy z wanny. Woda nieco przekłamuje położenie rzeczy, którą chcemy wyłowić, no a zmącona, z pianą lub zabarwiona może nawet uniemożliwiać lokalizację za pomocą wzroku i zostaje wymacywanie jej dłońmi przesuwanymi po dnie wanny. Podczas takiej zabawy ćwiczy również motoryka mała i koordynacja ruchowa. A jeśli omawiamy już zmysły, to nie zapominajmy o węchu. Stymulacja zapachowa podczas kąpieli dzieje się jakby mimochodem, za pośrednictwem używanych emolientów. Warto dawać maluchowi do bezpośredniego powąchania jak pachnie szampon, jak płyn, jak oliwka, a jak krem. Nazywać te zapachy, albo chociaż wrażenia zapachowe. “Mmm, jak pięknie pachnie”. Czujesz?

Czego jeszcze warto uczyć w wannie? Myślenia! Odkrywania i eksperymentowania! Doświadczeń w łazienkowym laboratorium można wykonywać bardzo wiele. Naszymi ulubionymi są obserwacje przedmiotów, które toną w wodzie albo, które utrzymują się na jej powierzchni. Starsze dzieci mogą już próbować odgadywać co się stanie albo próbować zatapiać pływające przedmioty, np. poprzez zmianę ich ułożenia, przechylanie albo kładzenie na nich innych przedmiotów. Można bawić się w przelewanie wody z kubków o różnych wielkościach, porównując ich objętość. Można wylewać wodę z dziurawych butelek, również obserwując i porównując. Np. czy szybciej opróżni się butelka z jedną większą dziurą czy ta z mnóstwem małych dziurek?? To tylko kilka pomysłów. Myślę, że każdy mały badacz znajdzie ich przynajmniej drugi raz tyle.

Już wiecie jak ważną rolę odgrywa kąpiel dla harmonijnego rozwoju małego dziecka – dojrzewania poznawczego i ruchowego, dla kształtowania wzajemnej bliskiej relacji, a także dla rozwoju mowy (zwłaszcza na etapie, kiedy komunikacja dopiero zaczyna się rozwijać). Pamiętajcie o tym na co dzień i nie spieszcie się kąpiąc Waszego brzdąca.  Odłóżcie telefon, nie sprawdzajcie facebooka, nie bądźcie myślami gdzie indziej. Nie róbcie tego w pośpiechu, byle najszybciej położyć malucha spać. Zdaję sobie sprawę, że wieczorna kąpiel zwiastuje bliski koniec dnia dla dziecka, a początek wolnego wieczoru dla rodziców. I choć to perspektywa nader kusząca, to jednak spróbujcie dać z siebie maksimum, żeby ten czas w wannie był dla malucha wspaniałym  doświadczeniem.

Może Ci się również spodobać

Jeden komentarz

  1. Świetny artykuł. OD jutra poświęcam więcej czasu na wspólne baraszkowanie podczas kąpieli.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.