Co można „wyssać z mlekiem matki” czyli czego nie wiecie o karmieniu piersią

Karmienie piersią to jeden z bardziej “chodliwych” tematów, o dziwo nie tylko dla matek, obecnych czy przyszłych. Dyskusje o tym podejmują wszyscy, bez względu na wiek i płeć.  Nie wiedzieć czemu ta biologicznie naturalna sprawa wywołuje tyle emocji wśród społeczeństwa. I jak to bywa, opinie są zupełnie różne, nierzadko skrajne, bo karmienie piersią ma swoich zagorzałych zwolenników i, jeśli nie przeciwników, to na pewno sceptyków i wątpiących.Jedni uważają za “gorsze” matki, które świadomie zdecydowały się na karmienie sztuczne lub którym mimo chęci podejście do karmienia naturalnego się nie udało. Inni z kolei burzą się, że karmienie piersią jest społecznie “nakazywane” i przyszłe matki odczuwają presję z tego powodu, choć to, w jaki sposób będą karmić swoje dziecko, powinno być ich własną decyzją. Zwolennicy karmienia sztucznego uważają, że mleko modyfikowane i butelki są demonizowane przez ten pierwszy obóz, a dzieciom na mleku modyfikowanym przecież nie dzieje się krzywda. Dodatkowo nie brakuje osób czyniących wyrzuty matkom, które karmią dłużej niż do 2 roku życia, już nie mówiąc o tych typach malkontentów, którzy są bardzo zgorszeni karmieniem w przestrzeni publicznej. Komentarze typu: “Ile ona karmi? Jak pójdzie na studia to nadal będzie mu dawać z piersi?” albo “Może niech jeszcze w tramwaju wyjmie tego cycka i pokarmi!” pewnie usłyszała nie jedna matka karmiąca, która albo świadomie zdecydowała się karmić dłużej, albo ma malucha, któremu wyjątkowo trudno rozstać się z piersią, albo została “zmuszona” przez płaczące dziecko, żeby je nakarmić tu i teraz, choćby to był środek galerii handlowej.

Uprzedzę więc od razu – nie mam zamiaru dorzucać swoich trzech groszy do tej “burzy” i rozwodzić się na któryś z powyższych tematów. Nie będę też omawiać zalet naturalnego karmienia ze strony medycznej. Po pierwsze dlatego, że to nie mój ogródek. Ja tylko po nim spaceruję ;). Po drugie, o tym, że mleko matki ma składniki odżywcze zawsze dopasowane do dziecka, że najlepiej się przyswaja, zapobiega nadwadze, wspomaga odporność immunologiczną, że zapewnia prawidłowy rozwój emocjonalny, że matka karmiąca może jeść wszystko, byle zdrowo – o tym wszystkim możecie przeczytać na portalach i blogach medycznych, albo choćby dowiedzieć się od dobrego pediatry. Ja tu proszę Państwa w innej sprawie.

O czym więc będzie ten artykuł? Otóż chcę Wam przybliżyć jak ogromne znaczenie ma karmienie piersią dla rozwoju mowy i rozwoju poznawczego niemowlęcia, a także dla kształtowania się prawidłowej funkcji oddychania i połykania.

Noworodek, dzięki specyficznej budowie anatomicznej, ściślej mówiąc o wyżej umieszczonej krtani niż u dorosłych, jest w stanie ssać i połykać bez konieczności przerywania tej czynności w celu pobierania powietrza. Osoba dorosła musi przy połykaniu wstrzymać oddech na ok. 1,5 sekundy, podczas gdy u noworodka pokarm spływa po bokach gardła (przedsionka krtani). To sprzyja wykształceniu się prawidłowego toru oddechowego – czyli toru nosowego. W trakcie karmienia sztucznego maleństwo nie oddycha tak spokojnie i miarowo, jak przy piersi. Musi zwykle przerwać ssanie, aby nabrać powietrza i robi to szybko i przez otwartą buzię. U niemowląt karmionych butelką dużo częściej dochodzi do zaburzenia toru oddechowego, czyli utrwalenia się nieprawidłowego wzorca oddychania: mieszanego ustno – nosowego lub wręcz całkowitego ustnego toru oddechowego. Ten zaś nie tylko niekorzystnie wpływa na rozwój żuchwy i sprawności artykulacyjnej, ale także na zdrowie i jakość codziennego funkcjonowania. Możecie o tym przeczytać więcej w artykułach: “Uwaga na otwartą buzię” oraz “Oddychać też trzeba umieć”. Również sposób przełykania mleka podczas ssania piersi jest istotnym czynnikiem dla rozwoju funkcji pokarmowych u dziecka – podstawą do ustalenia się prawidłowego połykania pokarmów. Myślicie, że jest to odruchowe i nie da się źle połykać? Nic bardziej mylnego! Podczas ssania piersi, czubek języka podąża za brodawką, unosząc ją do górnego wałka dziąsłowego, a mięsień okrężny warg uszczelnia rozwartą jamę ustną. Oznacza to, że maluch połyka z aktywnie pracującym językiem, przyciśniętym czubkiem do góry i z wargami wywiniętymi na zewnątrz, okalającymi brodawkę – nie muszę one być mocno zaciśnięte, ani zamknięte, aby połknąć płyn. Podczas karmienia piersią mleko nie ulewa się! (odbijanie i ulewanie niemowląt po karmieniu to zupełnie co innego!). Niestety, maluchy karmione od początku butelką najczęściej uczą się “walczyć” z płynem, który sam wlewa się im do buzi. Język spoczywa zwykle na dole i pracuje tylko “zwieracz gardła”. Wargi zaś mocno zaciskają smoczek, aby nadmiar płynu nie wyleciał z buzi. To butelka narzuca tempo, a nie ssanie dziecka, tak jak powinno być. Może to prowadzić w konsekwencji do późniejszego częstego krztuszenia się (pokarm stały nie wlatuje już sam tak łatwo), niechętnego żucia i połykania twardszych pokarmów, a także połykania wysiłkowego – z mocno zaciśniętymi wargami i językiem wysuniętym do przodu, co z kolei przyczynia się do nieprawidłowego zgryzu i seplenienia międzyzębowego. Warto w tym miejscu zaznaczyć, jak kolosalne znaczenie dla tych karmionych “sztucznie” ma wybór butelki! Płyn znajdujący się w butelce nie może wypływać pod wpływem własnego ciężaru! Powinien być czynnie wysysany przez dziecko i tylko podczas takich ruchów wydobywać się na zewnątrz. Zapewniam – istnieją takie butelki, które nie zaburzają naturalnego odruchu ssania, bo płyn nie cieknie z nich strużką. Mogą one więc naprawdę nieźle “udawać” karmienie naturalne. Żebyśmy się dobrze rozumieli – mowa o SPOSOBIE pobierania pokarmu – nie zaś o samym pokarmie. Problem polega na tym, że aby niemowlę chciało pić z takiej butelki, zwykle musi być już wyćwiczone w ssaniu piersi. Stąd jest to raczej wyjście dla matek stosujących doraźne karmienie butelką, tzw. mieszane, no i nie od samego początku, gdyż trudno, żeby zadziałało przed utrwaleniem się właściwego odruchu ssania.

Oprócz ustalania się prawidłowego modelu oddychania przez nos oraz dojrzałego sposobu połykania z przednią częścią języka przy górnym wale dziąsłowym, ssanie piersi jest doskonałym treningiem wszystkich mięśni obsługujących narządy mowy, co pozwala na ich prawidłowy rozwój i właściwe napięcie. Mówiąc “wszystkie” narządy mowy mam na myśli: język, wargi, żuchwę, szczękę, policzki, podniebienie twarde i miękkie oraz łuki dziąsłowe. Naprzemienne ruchy żuchwą wykonywane przy ssaniu piersi, czyli obniżanie jej i cofanie, a następnie unoszenie i wysuwanie ku przodowi, pozwalają na prawidłowe kształtowanie się stawów skroniowo – żuchwowych, co zwiększa szansę właściwego rozwoju twarzoczaszki i uzębienia – głównie wyrównania się tzw. tyłożuchwia fizjologicznego, czyli właściwego dla noworodków, a bardzo widocznego u wcześniaków cofnięcia się dolnej szczęki. Oczywiście ma to znaczenie także dla przyszłego odruchu żucia. Synchronizacja pracy języka i żuchwy, a także mięśnia okrężnego warg podczas ssania piersi ma niebagatelne znaczenie dla przyszłego rozwoju artykulacji. Jest to bowiem najlepszy trening aparatu oralnego, który ćwiczy ruchy pionowe, poziome (albo raczej doprzednie i dotylne) oraz ich synchroniczną pracę. Można więc śmiało stwierdzić, że karmienie piersią przygotowuje aparat artykulacyjny niemowlęcia do późniejszej prawidłowej realizacji wszystkich głosek. Karmienie sztuczne słabiej aktywizuje mięśnie twarzy. Pracują głównie mięśnie policzkowe oraz nieznacznie mięśnie okrężne warg. Prowadzi to często do zwiotczenia mięśni jamy ustnej. Naturalnie rozwój mowy czynnej przebiega wtedy wolniej i nierzadko z trudnościami. Język przy karmieniu butelką zwykle “leży sobie” na dnie jamy ustnej. Nie ma więc stymulacji do tzw. “pionizacji” języka, czyli do unoszenia go. To zaś uniemożliwia poprawną artykulację głosek [sz, ż, cz, dż, l oraz r].

Jednak nie tylko z powodu właściwej stymulacji motoryki jamy ustnej ssanie piersi wpływa na rozwój mowy dziecka. Przyczynia się do tego również specyficzny kontakt wzrokowy między matką a dzieckiem podczas tego pięknego procesu. Maluch ma od samego początku możliwość skupiania swojego wzroku na twarzy matki. Przygląda się mimice jej twarzy, śledzi jej reakcje i ruchy warg, kiedy do niego przemawia. Przytulone do ciała czuje wibracje wydobywającego się głosu. Dużą rolę odgrywa w tym aspekcie spokojna i rozluźniona postawa matki karmiącej oraz jej melodyjny, cichy głos. Pierwsze samodzielnie wydawane dźwięki zadowolenia, które poprzedzają głużenie a później gaworzenie, mają zwykle miejsce właśnie podczas przystawiania maleństwa do piersi.

Mam nadzieję, że rozszerzyłam Wam tym krótkim artykułem wiedzę na temat naturalnego karmienia z perspektywy logopedycznej. Bardzo mnie cieszą akcje promujące najnowszą wiedzę na temat karmienia piersią, często obalającą utarte mity. I gorąco pragnę, aby w blogsferze oprócz haseł #karmię jem wszystko, #karmię wszędzie czy #koniec zabawy w chowanego  zaistniało także #karmię rozwijam mowę

Pragnę jeszcze uprzedzić ewentualne uwagi w stylu “a mój brat ssał pierś i ma wadę wymowy, a ja z butelki i nie mam”, albo “moje dziecko piło z butelki, na dodatek ssało smoczek, a ma piękny zgryz” itp. Powiem krótko: karmienie piersią STWARZA możliwie najlepsze warunki dla prawidłowego rozwoju wyżej wymienionych funkcji i niestety analogicznie, karmienie butelką (zwłaszcza nieodpowiednio dobraną) ZNACZNIE ZWIĘKSZA RYZYKO nieprawidłowości. Choć w swojej pracy w miażdżącej liczbie przypadków spotykałam się z potwierdzeniem opisanych skutków ubocznych karmienia butelką, to odstępstwa też NA SZCZĘŚCIE się zdarzały. Pamiętajcie, że karmienie, choć jest fundamentalnym elementem w opiece nad dzieckiem, zapewniającym pierwszą i podstawową potrzebę oraz wpływającym na tak wiele obszarów funkcjonowania, to jednak jest jednym z wielu czynników oddziaływujących na rozwój psychofizyczny dziecka. 

Może Ci się również spodobać

7 komentarzy

  1. Super artykuł. Zaliczam się do tych matek, które uważają, że karmienie piersią dla dziecka jest najlepsze. A te kolejne informacje o zaletach karmienia piersią a późniejszą prawidłową mową, o których nie wiedziałam, upewniły mnie w moim przekonaniu. Artykuł napisany jak zawsze – przystępnie i przejrzyście.

  2. Super artykuł! A jak jest w przypadku gdy karmienia dziecka przez silikonowe kapturki? Ssie, bo mleko samo nie wypływa, ale jest mu łatwiej niż przy normalnej piersi.

    1. Silikonowe nakładki na pierś są jak najbardziej w porządku 🙂 Jeśli mleko samo nie wypływa, a dziecko aktywnie ssie to myślę, że nie różni się to wiele od tradycyjnego karmienia piersią. Warto zwrócić uwagę na rozmiar i elastyczność takich kapturków. Aby język mógł pracować tak jak przy ssaniu brodawki, na pewno powinny być w miarę miękkie, a nie sztywne.
      Pozdrawiam

  3. Kolejny artykuł do gnębienia matek butelkowych. Nie każda MOŻE ze względów zdrowotnych karmić piersia. Dosatkowo, dziecko jedziac z butelki tez moze nawiazywac matka kontakt wzrokowy, obserwowac jej mimike, sluchac, przytulac sie i “odczuwac wibra je”. Wezcie przestancie w koncu dolowac i straszyc matki, ze butelka robi krzywde. To co, lepiej zaglodzic dziecko? Czy moze oddac innej matce, ktora moze karmic? Badzmy ludzmi.

    1. Czy przeczytała Pani dokładnie artykuł i wpis z instagrama, czy tylko pobieżnie? Wklejam zatem to, co najprawdopodobniej zostało przeoczone:
      – „Zagorzali zwolennicy często uważają za „gorsze” matki świadomie decydujące się na karmienie butelką lub te, którym kp. się nie udało. Co ja na to? (..) nawołuję do tolerancji.”
      – „Zapewniam – istnieją takie butelki, które nie zaburzają naturalnego odruchu ssania, bo płyn nie cieknie z nich strużką. Mogą one więc naprawdę nieźle udawać karmienie naturalne”
      – „karmienie piersią STWARZA możliwie najlepsze warunki (..)i niestety analogicznie, karmienie butelką (zwłaszcza nieodpowiednio dobraną) ZNACZNIE ZWIĘKSZA RYZYKO nieprawidłowości. Jednak odstępstwa też NA SZCZĘŚCIE się zdarzają.”
      Wydaje mi się więc, że wyraźnie napisałam, iż demonizować butelek nie należy, że można wybrać taką, która nie będzie powodować późniejszych nieprawidłowości w zakresie połykania, oddychania i mowy. Myślę, że po przeczytaniu tekstu matka karmiąca butelką powinna czuć się nie zgnębiona a zmotywowana do tego, aby upewnić się, że posiadana butelka umożliwia maluchowi aktywne ssanie.
      Pozdrawiam

      1. Przeczytałam i są też dość radykalne stwierdzenia jak np.”W trakcie karmienia sztucznego maleństwo NIE ODDYCHA TAK SPOKOJNIE i miarowo, jak przy piersi. ” – karmiła Pani niemowlę butelką, żeby stwierdzić jak oddycha? albo „NIE MA więc stymulacji do tzw. “pionizacji” języka, czyli do unoszenia go. To zaś UNIEMOŻLIWIA poprawną artykulację głosek [sz, ż, cz, dż, l oraz r].”
        Nie jestem zwolennikiem butelki, walczyłam kilkanaście tygodni o pokarm, ale nie mogę inaczej karmić i nie uważam, że moje dziecko ma uniemożliwioną poprawną artykulację głosek. Utrudnioną – być może. Ale na pewno nie uniemożliwioną.

        I jeszcze raz odniosę się do kontaktu wzrokowego i przytulania – to akurat moim zdaniem jest zupełnie bezzasadny i niepoparty faktami akapit. Dzieci karmione butelką są przytulane i obserwują twarz mamy przy karmieniu być może nawet bardziej uważnie niż karmione piersią ze względu na kąt patrzenia. Moje dziecko przy próbach karmienia piersią patrzyło bardziej w moją klatkę piersiową niż na moje usta. Obecnie przy karmieniu patrzy wprost na moją twarz, leżąc wtulone w zgięciu mojego łokcia, przytulone policzkiem do piersi. Ponadto matka karmiąca butelką (a także tata) mogą mówić mając „melodyjny, cichy głos”. Karmienie piersią nie wpływa ani na melodyjność, ani tym bardziej na skalę głośności głosu. Czy są jakieś badania wskazujące na różnicę w głużeniu (czasie rozpoczęcia i jakości) u dzieci karmionych piersią i butelką? Myślę, że warto tutaj zauważyć, że nie karmienie ma wpływ a sam kontakt z dzieckiem – przytulanie, mówienie do niego, zachęcanie do dialogu itd. Mówię to ze swojej wiedzy naukowej i zawodowej, bo sama jestem psychologiem.

        Co do doboru butelek – tutaj też sugeruje Pani, że dziecko musi być nauczone ssania piersi, żeby korzystać z butelki udającej karmienie naturalne(„Problem polega na tym, że aby niemowlę chciało pić z takiej butelki, zwykle musi być już wyćwiczone w ssaniu piersi. „). To również nie jest prawdą.

        Uważam, że mimo wszystko artykuł jest stronniczy, niedelikatny i krzywdzący.

        1. Szanowna Pani,

          Jeśli maluch ma prawidłowe wędzidełko podjęzykowe, a mama ma pokarm i poprawnie przystawia do piersi, to maluch ssie miarowo i spokojnie. Jeśli męczy się przy karmieniu piersią, to musiało zajść jakieś utrudnienie, bo nie jest to właściwa sytuacja. Przy karmieniu butelką trudniej to osiągnąć. Jeśli zaś płyn sam z niej leci, jest to praktycznie niemożliwe. Stąd tak ważny wybór butelki. Owszem karmiłam moje dziecko i piersią i butelką. Więcej. Wieloma różnymi butelkami. Prawidłowo oddychało i jadło spokojnie, dopiero przy czwartej z kolei. Swojego zdania natomiast nie opieram o jednostkowy przypadek mojej córki, a wieloletnią praktykę i doświadczenia wielu pacjentów.

          NIE BUTELKA uniemożliwia poprawną artykulację, a brak pionizacji języka. Proszę czytać ze zrozumieniem. I tak. Nieumiejętność uniesienia języka do wałka dziąsłowego uniemożliwia poprawną artykulacje głosek, nie tylko utrudnia. Niewłaściwa butelka „jedynie” nie stymuluje unoszenia języka, a zatem zwiększa ryzyko rozleniwienia go i właśnie nie unoszenia.

          Jeśli zaś chodzi o wyjątkowy kontakt między matką a dzieckiem podczas karmienia piersią, to nie rozumiem w imię czego chce Pani temu zaprzeczyć. Nie odniosłam się w tym akapicie do butelki. Nie porównałam obu sposobów w kontekście kontaktu wzrokowego. Nie porównywałam też, czy dzieci „szybciej i lepiej” głużą przystawiane do piersi, jak to Pani sama zasugerowała. Napisałam jedynie, że karmienie piersią stwarza okazję do czułej rozmowy z maleństwem, daje mu możliwość przyglądania się ruchom warg i mimice. Jeśli mama wykorzysta te momenty, to wspaniale stymuluje to rozwój mowy. Wybaczy Pani, ale uważam, że bezzasadne jest negowanie tego. A jeśli karmi Pani butelką tak, że przytula Pani dziecko i mówi do niego, a ono przygląda się Pani twarzy i czuje Pani, że macie wtedy wyjątkowy kontakt to wspaniale. Cieszę się razem z Panią.

          Co do ostatniej uwagi… Widzę, że bardzo chce Pani aby wszystko było albo czarne albo białe. Na szczęście jak sama Pani zacytowała, napisałam „zwykle”. I tak właśnie jest. Niemowlęta, które z różnych przyczyn nie miały możliwości ssania piersi, i odruchu tego nie wyćwiczyły, ZWYKLE NIE CHĘTNIE ssą z butelek, z których płyn wylatuje dopiero po wyssaniu go, bowiem wybierają łatwiejszą drogę. Na pewno najłatwiej wprowadzić taką butelkę noworodkowi, u którego odruch ssania i szukania jest silny i ssie on instynktownie. A karmienie niemowląt od początku taką butelką, a potem przejście na pierś, zdarza się, nawet u skrajnych wcześniaków, ale jest to walka i ogromna praca i cierpliwość zarówno rodziców jak i wykwalifikowanego personelu medycznego.

          Ma Pani prawo do własnego zdania i subiektywnego odbioru artykułu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.