Jak stymulować rozwój dziecka w 1. roku życia – percepcja słuchowa

Słuch, obok dotyku i wzroku to jeden z trzech najważniejszych zmysłów człowieka. Rozwój słuchu u niemowląt jest niezmiernie ważny dla całościowego prawidłowego rozwoju dziecka, będąc wykorzystywany do postrzegania świata już od pierwszych dni życia. Wrażenia akustyczne sterują odbiorem wrażeń płynących z innych zmysłów, no i przede wszystkim sprawny słuch pozwala wykształcić mowę, w rozumieniu przekazu ustnego, używanego powszechnie przez ludzi do komunikowania się.

Teraz ciekawostka! (Na początku może to brzmieć kosmicznie, ale zaraz przetłumaczę na język niemedyczny). “Tworzenie się drzewek dendrytowych komórek nerwowych w mózgu i powstawanie synaps jest w 70 –  75% zaprogramowane genetycznie. Jednak około 30% z nich powstaje tylko pod wpływem odpowiednich bodźców zmysłowych” ! Innymi słowy, narządy zmysłów rozwijają się w pełni lub osiągają wysoką zdolność funkcjonowania tylko wtedy, gdy są intensywnie stymulowane w okresie rozwojowym. A więc owszem, rozwój percepcji słuchowej uwarunkowany jest dojrzewaniem układu nerwowego, co jest od nas niezależne, ALE również stymulacją dźwiękową! Pamiętajmy, że plastyczność centralnego układu nerwowego jest największa w ciągu dwóch pierwszych lat życia. Tak więc prawidłowo pokierowany “trening słuchowy”, a raczej umiejętne pobudzanie i uaktywnianie słuchu u malutkiego dziecka od urodzenia, przez pierwsze kilka lat ma ogromne znaczenie dla poziomu funkcjonowania słuchu i prawidłowego działania jego funkcji. A podstawowymi funkcjami słuchowymi są: odbiór dźwięku (czyli samo zauważanie bodźca dźwiękowego), lokalizacja dźwięku w przestrzeni, zapamiętywanie dźwięku, rozpoznawanie dźwięku, różnicowanie dźwięków oraz łączenie go z innymi bodźcami.

No to jak stymulować rozwój słuchu? Jak bawić się i ćwiczyć z noworodkiem i małym dzieckiem do 1 roku życia, żeby zapewnić nalepsze warunki dla prawidłowego funkcjonowania słuchu, a tym samym sprzyjać właściwemu rozwojowi mowy oraz uwagi i koncentracji. Spieszę z omówieniem!

  1. Zacznijmy od ćwiczenia reagowania na dźwięk. Już noworodek w pierwszym miesiącu życia jest do tego zdolny! Potrafi nawet skierować główkę i patrzeć w kierunku usłyszanych bodźców słuchowych (jeśli trwają one dłuższą chwilę, bo reakcja u takiego maluszka może nastąpić dopiero po upływie 6 – 12 sekund). Ważna jest tu jednak jakakolwiek zmiana aktywności niemowlęcia w odpowiedzi na usłyszany dźwięk, np. wstrzymanie nieskoordynowanych ruchów rąk i nóg, zaprzestanie na chwilę płaczu, zmiana rytmu ssania podczas karmienia, jakaś reakcja mimiczna. Noworodek preferuje dźwięki, które mieszczą się w granicach częstotliwości ludzkiego głosu i na początku właśnie to wyznacza kierunek skutecznych stymulacji słuchowych. Ważne, aby podczas “ćwiczeń” maluch był w stanie aktywnego czuwania (miał otwarte oczy i był “aktywny” ruchowo). Należy naprzemiennie, raz do jednego, raz do drugiego uszka, np. śpiewać kołysankę albo przemawiać melodyjnym, rytmicznym głosem, obserwując reakcje malucha. Dobrze też czytać krótkie, rymowane wierszyki, wyraźnie intonując (najlepiej powtarzać jeden, ten sam, ewentualnie kilka – nie chodzi tu przecież o zapoznawanie dziecka z całą twórczością Jana Brzechwy ;)) Można też raz z jednej, raz z drugiej części pokoju / strony główki, nawoływać melodyjnie, z wznoszącą intonacją i przeciągając samogłoski, imię dziecka. To jednocześnie reakcja na mowę rodzica jak i nauka własnego imienia. W kolejnym miesiącach życia można ćwiczyć obracanie się w stronę dźwięku już nie tylko mowy, ale np. odgłosu dzwoneczka, budzika czy gwizdania. Pamiętajmy, aby stymulować oboje uszu! Często, ze względu na położenie łóżeczka, np. przy ścianie i kładzenie malucha zawsze w ten sam sposób, doświadcza ono stymulacji słuchowej tylko lub głównie z jednej strony głowy (a wtedy właśnie to ucho szczególnie się uaktywnia).
  2. Już w drugim miesiącu życia pojawiają się u niemowlęcia reakcje na dźwięki płynące z otoczenia (dziecko dopiero z upływem czasu zaczyna być bardziej wrażliwe na dźwięki – np. noworodki zwykle potrafią spać nawet w głośnych warunkach). Zadaniem rodziców w kolejnych miesiącach życia jest więc świadome zwiększanie liczby oraz różnorodności bodźców słuchowych. Ważne jest też stopniowanie natężenia. Nie trzeba zawsze “podawać” bodźców słuchowych “do ucha”. Można więc rozpocząć celowe stukanie jakiś przedmiotów o siebie z dalszej części mieszkania i stopniowe zbliżanie się do łóżeczka dziecka, aż do prezentowania dźwięku z jednej i z drugiej strony blisko uszu. Podobnie można postępować z włączonym radiem, suszarką, odkurzaczem i innymi odgłosami codziennego użytku. Także z celowymi, głośnymi krokami. Warto stosować też zmienne tempo. Niektóre z “ćwiczeń” wykonuje się oczywiście naturalnie, często nie zdając sobie sprawy, że to ważna część stymulacji słuchowej malucha, właśnie np. poprzez odkurzanie mieszkania, czyli ciągłe zmienienia natężenia dźwięku (przybliżanie się i oddalanie).
  3. Kiedy dziecko zaczyna reagować uśmiechem na uśmiech i kiedy zaczynają pojawiać się pierwsze wyraźne interakcje społeczne, bardzo istotne staje się połączenie stymulacji słuchowej ze wzrokową, co doskonale przygotowuje malucha do nabywania systemu językowego. To początki rozwoju funkcji słuchowej polegającej na łączenie dźwięku z innymi bodźcami. Ważnym ćwiczeniem jest więc słuchanie przez niemowlę melodii mowy. Jak najczęściej pozwalajmy wsłuchiwać się szkrabowi w kierowane DO NIEGO wypowiedzi. Tu nie wystarczy, że rozmawiamy przez telefon, czy między sobą dorosłymi, a dziecko jest przecież w tym samym pokoju. Należy uśmiechając się do dziecka, przemawiać do niego powoli, długimi, melodyjnymi frazami. Wspaniale nadają się też same, pojedyncze samogłoski. Można wielokrotnie powtarzać poszczególne samogłoski, zmieniając, nawet nieco przesadnie wysokość wypowiadanych dźwięków oraz konstruować ciągu zbudowane z różnych samogłosek: “A – O – U – E – Y – I “, “A A A – OOO! – UUU – EEE – Y Y Y “,  “AO – OU – EO – UA – AU – IO”. Świetnie sprawdzają się też zestawy sylab. Tu warto zacząć od głosek najprostszych dla dziecka, takich, które zwykle najwcześniej pojawiają podczas rozpoczynania gaworzenia, czyli “ BA – BA – BA”, “BE – BE – BE”, “MA – MA – MA”, “GU- GU – GU”. Warto podczas czynności pielęgnacyjnych nazywać to, co robimy, również zwracając uwagę na intonację, melodyjność, np. “O! Co my tu mamy!” , “Mama przebiera”, “Mama kremuje”. To ważne aby wykorzystywać takie okazje. Nie przebierajmy dzieci w ciszy, albo jeśli nie lubią tego i płaczą, to szybko i gwałtowanie, aby jak najszybciej zakończyć marudzenie. Tym bardziej wykonujmy powolne, delikatne, przemyślane ruchy, opisując wykonywane czynności, bo to nie tylko odciąga uwagę, jeśli dla malucha jest to proceder nieprzyjemny, ale uatrakcyjnia tą czynność i staje się stymulujące rozwojowo.
  4. Od około czwartego miesiąca, kiedy doskonali się umiejętność utrzymywania i chwytania przedmiotów, śledzenia ich wzrokiem, a takżę utrzymywania głowy prosto podczas pionowego noszenia/ trzymania. Dzięki tym umiejętnościom możemy zwiększyć różnorodność zabaw słuchowych i wykorzystać wiele przedmiotów. Przede wszystkim jest to już czas na odkrywanie walorów edukacyjnych grzechotek. Dobrze posiadać nie jedną, a PRZYNAJMNIEJ dwie w domowej kolekcji. Doskonałą stymulacją słuchową jest słuchanie dźwięku wydawanego przez włożoną do ręki dziecka i potrząsaną grzechotkę. Można raz pomagać maluchowi rytmicznie nią poruszać, a innym razem pozwolić na nieco nieskoordynowne ruchy. Odgłos przesypywanych ziarenek czy uderzanych o siebie kuleczek jest w obu przypadkach różny. Dobrze prezentować też maluchowi głośny dźwięk uderzania grzechotką np. o pręty łóżeczka, przytłumiony dźwięk uderzania nią o pościel lub efekt uzyskany poprzez obijanie grzechotką o grzechotkę. Nie należy rzecz jasna poprzestawać na grzechotkach. Słuchajmy z dzieckiem dźwięków wydawanych przez różne przedmioty. Stukajmy plastikowymi i drewnianymi klockami o blat stołu (te materiały wydają różne odgłosy), uderzajmy łyżeczką o kubek, stół, o drugą łyżeczkę, wzmacniając i podkreślając wrażenia słuchowe słownie, mówiąc “puk – puk”/ “dzyń- dzyń”. Warto w tych ćwiczeniach starać się używać przedmiotów nieatrakcyjnych wizualnie dla dziecka, aby skoncentrować uwagę na doznaniach słuchowych, nie zaś na samym przedmiocie. Te ćwiczenia doskonale rozwijają umiejętności rozpoznawania i różnicowania dźwięków podobnych.
  5. Ważnym elementem doskonalenia percepcji słuchowej są też zabawy polegające na ekperymentowaniu z dźwiękami, to znaczy samodzielnym i celowym wywoływaniu różnych dźwięków oraz “wzmacnianiu” powstałego wrażenia słuchowego. Przykładowo: podczas kąpieli pokazujemy dziecku jakie dźwięki można wywołać, uderzając dłonią o wodę. Wywołany za pomocą naszego działania odgłos podkreślamy, mówiąc “chlap- chlap”, albo “plusk – plusk”. Również nabierając odrobinę wody w dłoń lub jakiś pojemnik i wylewając ją powoli z powrotem uzyskujemy charakterystyczny dźwięk, który podkreślamy mówiąc “kap – kap”. Już z kilkumiesięcznym maluchem można również bawić się w stukanie i pukanie w różne powierzchnie. Jeśli dziecko jeszcze samo nie siedzi i nie przemieszcza się, to można je wziąć na ręce i podejść z nim do drzwi, stołu, okna, do ściany i wspólnie pukać piąstką lub opuszkami palców w różne materiały. Za każdym razem mówiąc “puk – puk” lub “stuk – stuk”. Powinno się zmieniać obiekt działania następująco po sobie, bo chodzi tu o zmienność wrażenia słuchowego podczas tej samej czynności. Szyba nieco dźwięczy, drzwi i stół wydają bardziej pusty odgłos, a ściana “tępy” i “gęsty”.
  6. Kolejną piekielnie istotną umiejętnością jest lokalizacja źródła dźwięku. Określenie położenia, skąd “wydobywa się” to, co słyszymy jest możliwe dzięki różnej intensywności docierania bodźców słuchowych do obu naszych uszu. Dźwięki dochodzą bowiem wcześniej i z większą intensywnością do ucha znajdującego się bliżej ich źródła. Dziecko uczy się tej przestrzennościi słuchowej w pierwszych osiemnastu miesiącach życia! Umiejętność ta jest zaś NIEZBĘDNA w procesie uczenia się języka. Niesprawny receptor słuchu i nieumiejętność wyłapywania cech dźwięków z przestrzeni to w rezultacie fragmentaryczność odbieranych z otoczenia informacji,która zaburza koncentrację i uwagę. Według badań, niemowlęta z uszkodzeniem słuchu, nie tylko nieodwracalnym, ale też czasowym, nawet jeśli jest to lekki ubytek słuchu (np. w wyniku częstych i nawracających infekcji ucha lub późniejszego wykształcenia się dróg słuchowych np. u wcześniaków), już na samym początku nauki języka wykazują różnice w poziomie rozwoju, w porównaniu do prawidłowo słyszących rówieśników. Nie tylko dlatego, że zaczynają gaworzyć później, ale też dlatego, że gaworzą inaczej (mniej różnorodnie i wydają więcej dźwięków gardłowych)!  Podstawowym ćwiczeniem umiejętności lokalizowania dźwięku u niemowlęcia jest szukanie jego źródła poprzez odwrócenie głowy. Aby wywołać reakcję poszukiwania dźwięku, dobrze działać dość spontanicznie, choć rzecz jasna na tyle delikatnie, aby malucha nie przestraszyć. W tym celu można stanąć za dzieckiem i np. zacząć szeleścić papierem za jego głową, oczywiście raz z prawej, raz z lewej strony. Innym razem, bazując na tym samym schemacie, można wykorzystać dzwoneczek, bębenek, czy jakiś inny charakterystyczny odgłos. U blisko rocznego malucha, który chodzi lub sprawnie czworakuje można bawić się już w szukanie grającego ulubioną piosenkę radia, czy dzwoniącego telefonu, schowanego np. pod poduszkę. Wspólnie “nadstawiamy ucho” i razem z maluchem szukamy skąd pochodzi melodia. Po kilku wspólnych poszukiwaniach zakończonych sukcesem maluch powinien zrozumieć i łatwo wejść w ten schemat postępowania. Pamiętajmy też, aby zwracać uwagę dziecka na różne odgłosy będąc na wspólnym spacerze. Zauważajmy na przykład szczekanie psa, krzyk dziecka, odgłos jadącego motoru i szukajmy wspólnie, pokazujmy skąd dobiegają te odgłosy. Kiedy pada deszcz, możemy nawet (o ile znajdziemy kawałek dachu nad głową)  zatrzymać się na chwilę i wsłuchać w odgłos spadających kropel i podkreślić ten odgłos mówiąc: “kap -kap”
  7.  Bardzo ważne dla rozwoju percepcji słuchowej jest pobudzanie dziecka do samodzielnych działań w odkrywaniu świata dźwięków. Od siedmiomiesięcznego niemowlęcia możemy oczekiwać celowego manipulowania przedmiotami w celu wydobycia nowych dźwięków. Aby zachęcić do tego naszego szkraba, możemy ułożyć przed nim na stole lub macie metalową łyżeczkę oraz kubek. Na takim samym, drugim zestawie zaprezentować np. mieszanie łyżeczką kubku (pustym rzecz jasna) i podkreślić powstały odgłos mówiąc “dzyń”. Celem jest, aby dziecko próbowało naśladować czynność dorosłego i tym samym odkrywać, ile może zrobić przy tym hałasu. Zupełnie samo. Podobnie postępujemy z innymi przedmiotami, które wchodząc we wzajemną interakcję stworzą jakiś ciekawy dźwięk. Mogą to być klocki uderzane o siebie lub wrzucane do puszki, guziki wrzucone, zamknięte a następnie potrząsane w małym pudełku albo pałeczki od sushi uderzane o metalowe pudełko po ciastkach. To ostatnie jest często praktykowane przez naszą Laurę 🙂 Rzecz jasna można wykorzystać gotowe sprzęty – bębenek, grzechotki. Najważniejszą zasadą w tym ćwiczeniu jest SAMODZIELNE wywoływanie bodźca słuchowego. Według badań podczas “aktywnej” zabawy (a nie podczas biernego oglądania i przysłuchiwania się) mózg pracuje najintensywniej i uaktywniają się wszystkie zmysły. A rozwój analizatora słuchu nie stanowi wyjątku od zasady, że świata najlepiej uczyć się wielozmysłowo.
  8. Charakterystycznym i bardzo pożądanym zachowaniem dla okresu rozwojowego do około 6 do nawet 18-tego miesiąca życia jest słuchanie przez dziecko własnych produkcji dźwiękowych i powtarzanie ich. Objawia się to kilkukrotnym powtarzaniem sylab. Należy pamiętać, że powtarzanie pojedynczych samogłosek, czy przeciąganie ich to jeszcze nie tego typu pożądane samonaśladownictwo! Tworem, którego należy od malucha oczekiwać i do którego dążyć we wspólnej zabawie i ćwiczeniach z dzieckiem jest cała sylaba. Rzecz jasna ma to kolosalny wpływ nie tylko na rozwój percepcji słuchowej, ale też co za tym idzie na przyszły rozwój mowy. Aby zachęcać malucha do ćwiczeń samonaśladowczych należy często powtarzać zestawy różnych sylab otwartych (zakończonych samogłoską), przedłużając artykulację samogłosek, to znaczy np. paaa – pooo – buuu – beeee – daaa – doooo – tuuuuu – tyyyy; Ważne jest aby przy tym maluch patrzył na naszą twarz / usta. Wspaniale motywujące bobasa do własnych produkcji sylabowych jest również zabawa w “echo” / ”lustro”. Chodzi o to, aby powtarza wszystkie dźwięki wydawane przez dziecko!
  9. Około 8 – 9 miesiąca życia niemowlę uczy się rozumieć emocjonalnie zabarwione wypowiedzi rodziców. Aby prawidłowo odebrać znaczenie tych subtelnych językowych przekazów, maluch musi usłyszeć i właściwie zidentyfikować MELODIĘ towarzyszącą wypowiadanym zdaniom. Jest to możliwe dzięki zdolności różnicowania dźwięków. W tym okresie rozpoczyna się też intensywne ćwiczenie pamięci słuchowej dotyczącej tak dźwięków z otoczenia, jak i mowy. Możliwość oddzielenia oraz zdolność zapamiętania dźwięków razem pozwalają rozróżniać od siebie wyrazy oraz uczyć się ich znaczenia. Jak to ćwiczyć? Poprzez wypowiadanie do dziecka w codziennych sytuacjach zdań z różną intonacją, nawet przerysowaną. Jak pytanie to ze “zdziwionym znakiem zapytania”. Jak zakaz, to konkretne: “Nie wolno”. Nie trzeba wcale krzyczeć, aby wykrzyknik był wyraźnie zaakcentowany. Jeśli zaś prosimy o coś, czy inaczej oznajmiamy, to też jasno z intonacją stwierdzającą. To częsty błąd opiekunów, że zamiast powiedzieć do malucha: “Przynieś misia”, “Daj lalę”, “Daj cioci jeść”, “Zrób am -am”, mówią: “Przyniesiesz misia?”, “Dasz lalę?” “Dasz cioci jeść?”… Czyli właściwie pytają. A chodzi w końcu o wykonanie działania. Przecież kilkumiesięczny dzieciak nie powie: “No okej, niech będzie przyniosę”. Tak małe dziecko nie zrozumie, że pod “przykrywką” pytania kryje się prośba o wykonanie jego treści. To za trudne na tym etapie. Zatem w tym wypadku oznajmiajmy, nie pytajmy. Można pytać: “Co to?” , “Gdzie jest…?” a nie: “A wiesz gdzie jest..”?. Na to drugie aż prosi się odpowiedź: “No wiem, ale nie powiem/ nie pokaże”. Do uczenia rozumienia przekazów językowych, oprócz wyraźnej intonacji, warto włączyć gestykulację. Kiwanie palcem na “Nie”, rozkładanie rąk na “Gdzie jest?” i “nie ma”, wyciąganie ręki na “Daj”, itp.
  10. Ostatnimi z proponowanych przeze mnie zabaw rozwijających percepcję słuchową dziecka w pierwszym roku życia są słuchanie muzyki oraz tańczenie. Owszem. Tańczenie. Nie trzeba od razu z gwiazdami czy w konkretny stylu tanecznym 😉 Na balet lub breakdance przyjdzie jeszcze czas. Chodzi o kołysanie się, ruszanie głową albo rączkami (każde dziecko robi to inaczej SAMO Z SIEBIE) Oczywiście słuchać muzyki i śpiewać z maluszkiem można i warto od urodzenia, ale dopiero około dziesiątego miesiąca życia dziecko uczy się poruszać w jej rytm. Czemu to ważne? Po pierwsze słuchanie muzyki (dźwięków o różnych częstotliwościach) pobudza korę mózgową, przygotowując ją do świadomego przyjmowania bodźców z otoczenia, to znaczy wyodrębniania jednych odgłosów od drugich, a niektórych ignorowania. (To też podzielność uwagi!) Po drugie wpływa na pamięć słuchową (zapamiętywanie dźwięków – ich różnorodności i sekwencji, czyli określonej kolejności w jakimś ciągu), która pozwala tutaj nie tylko na odtworzenie melodii i śpiewanie, ale także na zapamiętywanie wyrazów, zdań i wypowiedzi! Po trzecie rozwija koncentrację uwagi. Podczas ćwiczeń poruszania się w rytm muzyki dobrze jest włączać naprzemiennie szybką i powolną. Pierwsze tego typu zabawy z kilkumiesięcznym dzieckiem mogą polegać po prostu na tańczeniu z maluchem na rękach. Można przy tym też nucić. Jeśli dziecko potrafi już samo utrzymać się na nogach, można stojącego szkraba wziąć za ręce i poruszając rytmicznie własnym ciałem i rękoma, wprawiać w rytm też ręce i tułów dziecka. Innym razem można po prostu zachęcać siedzące obok, stojące, raczkujące lub chodzące niemowlę do wspólnego tańczenia, samemu wykonując ruchy w rytm muzyki. Warto wzmacniać tą czynność słownie, mówiąc np. “tańczę”, “Tańczymy”, albo najlepiej prostszym wyrazem dźwiękonaśladowczym: “Tany – tany”. Wspaniałe są też piosenki – pokazywanki! Można do nich zarówno po prostu “kołysać się” jak i próbować naśladować konkretne ruchy. Mnóstwo takich propozycji można obecnie znaleźć w internecie. Wcale nie trzeba wyświetlać ich na telefonie, czy komputerze. Można po prostu odtworzyć sam dźwięk, a ruchy pokazywać np. przez lustrem. Jedną z najbardziej znanych i lubianych przez dzieci pierwszych piosenek – pokazywane jest chyba “Ta Dorotka”.

Dzięki odpowiednio funkcjonującej percepcji słuchowej możliwe jest słuchanie i rozumienie poleceń słownych. Prawidłowo stymulowany od narodzin dziecka słuch, umożliwia już w wieku około 12 miesięcy rozumienie prostych, popartych gestem poleceń słownych, np. “choć do mnie, daj lalę / auto /  piłkę, pokaż gdzie jest kot / pies / dzidzia, pokaż gdzie są buty / dzieci, daj lali pić / jeść, wrzuć klocek do pudełka, daj mamie buty, daj tacie piłkę, włóż lalę do wózka, połóż misia do łóżeczka, powiedz jaki robi kaczka (ka- ka), jak robi kot (miał), jak pada deszcz (kap -kap), jak robi koń (kląskanie językiem). W przypadku tych ostatnich przykładów wydawane polecenia o wypowiedzenie konkretnego wyrazu dźwiękonaśladowczego muszą być dobrane do możliwości dziecka. Jedno dziecko umie naśladować pieska (hau) czy sowę (hu-hu), a inne opanował akurat słonia (Tuu – tu). NA PEWNO jednak roczne niemowlę powinno już mieć w swoim “repertuarze” kilka wyrazów dźwiękonaśladowczych. Jeśli maluch nadal “milczy” i nie próbuje naśladować sylab, to na pewno jest to przynajmniej powód do intensywniejszego działania w tym kierunku w domu i zastanowienia się, czy na pewno jako rodzice zapewniamy wystarczającą ilość bodźców słuchowych swojemu dziecku.

Te wszystkie zabawy to nie tylko “jakieś tam hałasy”. To ważny element kształtowania i doskonalenia słuchu!  Umiejętności zdobyte przez malucha w trakcie tych wszystkich sytuacji i zabaw słuchowych są niezwykle ważnym etapem wstępnym uczenia się mowy. Słuchanie jest bowiem podstawowym i pierwszym działaniem warunkującym rozumienie przekazów językowych.

Może Ci się również spodobać

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.