Osiągnięcia rozwojowe po dziewiątym miesiącu życia – WSKAZYWANIE PALCEM

Dziewiąty miesiąc życia dziecka określany jest przez specjalistów jako “rewolucyjny” i stanowiący kamień milowy w rozwoju dziecka. O co chodzi z tą całą “rewolucją’ i czy te nowe umiejętności muszą pojawić się właśnie w dziewiątym miesiącu? Skąd wzięła się obsesja na wskazywanie przez dziecko palcem i czy aby nie jest ona przesadzona? Omówmy po kolei umiejętności i osiągnięcia rozwojowe charakterystyczne dla tego trzeciego kwartału okresu niemowlęctwa.

1) Aktywność ruchowa

Maluch siedzi swobodnie, prosto i bez żadnego podparcia. W tej pozycji bawi się i może wykonywać przy tym różne ruchy rękami i nogami nie tracąc równowagi. Równie bezproblemowo przechodzi od siedzenia do czworakowania, leżenia, turlania, a nawet stania (o ie ma się czego chwycić lub gdy dorosły poda rękę). Sprawnie raczkuje o zmiennym tempie, w zależności od nastroju i aktualnej potrzeby. Kiedy już wstanie z podporą, potrafi utrzymywać ciężar własnego ciała przez dłuższy czas, przytrzymując się często tylko jedną ręką, aby drugą móc sięgać i wykonywać inne ruchy. Podtrzymywane pod pachy lub za rączki, próbuje chodzić (jednak nie praktykujemy tego jako ćwiczenia, a tym bardziej zabawy – traktujemy jedynie jako próbę).

2) Manipulacja przedmiotami i poznawanie otoczenia

Pojawia się chwyt pęsetowy. Dziecko zaczyna chwytać bardzo małe przedmioty, np. samodzielnie chwytać i zjadać pojedyncze ziarna ryżu. Nadal może celowo upuszczać przedmioty i żądać ich natychmiastowego podania.Wie jak bawić się dowolną grzechotką, dzwoneczkiem, nie koniecznie tą znaną już wcześniej. Staje się coraz bardziej dociekliwe – sprawdza, czy da się odczepić wystające części zabawek, wciska przyciski, otwiera szuflady.

Szuka i sięga po przedmioty schowane do otwartego pojemnika. Wyraża już prośbę o konkretny przedmiot, wskazując go, zwykle poprzez wyciągnięcie w jego kierunku ręki (WBREW temu co można przeczytać w internecie, dziecko nie musi jeszcze umieć wskazywać konkretnie PALCEM WSKAZUJĄCYM). Ba! Nawet jeśli jeszcze w ogóle nie wskazuje, nawet ręką, to też nie jest to JUŻ sytuacją alarmową, jak to próbują przekonać niektórzy specjaliści (nie mam na myśli tylko logopedów, ale też psychologów, pedagogów i fizjoterapeutów). I pisząc to, nie boję się “strzału w kolano”, utraty potencjalnych pacjentów czy oburzenia “kolegów po fachu”. W internecie aż huczy od diagnoz “autyzmu” i rad, że trzeba natychmiast pędzić do specjalisty, gdy mija dziewiąty miesiąc, a maluch nie wskazuje paluszkiem. Poszukując informacji na ten temat w internecie, najczęściej natrafia się na wypowiedzi (niestety także “fachowców”) typu: “niezwłocznie szukaj pomocy u logopedy lub psychologa”, “jest to bardzo niepokojący objaw”, “to alarmujący sygnał”, “charakterystyczny dla stwierdzenia autyzmu” i tmp. Błagam! Zachowajmy zdrowy rozsądek! Postrzeganie tego gestu jako wyizolowanego, obowiązkowego “ruchu”, bez refleksji co właściwie on oznacza i do czego ma dziecku służyć, jest wyjątkowo ograniczone i okrutne, biorąc pod uwagę skalę strachu, którą osiąga zagubiony rodzin otrzymujący tak radykalną informację. Rozwińmy więc nieco ten podpunkt i rozprawmy się z tym pochopnym i krzywdzącym MITEM. Zacznijmy od tego, że OKOŁO dziewiątego miesiąca życia dziecka (właściwie rzadko zdarza się wcześniej, zwykle może się to przedłużyć do 10, a nawet 11 miesiąca życia) dziecko zaczyna rozszerzać swój niemowlęcy sposób myślenia i dostrzegać złożoną zależność, między intencją a działaniem, a zarazem zaczyna lepiej rozumieć siebie i innych. Uświadamia sobie czego dokładnie chce oraz jak osiągnąć ten cel, posługując się nie tylko narzędziem ale i drugą osobą. Jednym słowem co zrobić, by wywołać odpowiednią reakcję otoczenia. I nie chodzi tu już o płacz w celu przywołania mamy, czy stukanie przedmiotem o przedmiot, żeby wywołać dźwięk, albo nawet poruszenie jakąś częścią zabawki lub wciskanie przycisku by wywołać np. melodię. To zaczyna być już proces bardziej złożony. Dzieciak zaczyna postrzegać inne osoby jako intencjonalne i pojmować trójdzielną relację między nim samym – dorosłym – i przedmiotem. I jak ten mały człowiek to ogarnie, może zacząć posługiwać się tą wiedzą aby osiągać zamierzone cele czyli mówiąc  wprost – dostać to, czego chce. I zanim wskaże cokolwiek palcem, ręką, nogą, najpierw zacznie kierować swoją uwagę tam, gdzie dorosły, czyli patrzeć w tym samym kierunku, w którym spojrzał dorosły oraz patrzeć na to, co dorosły wskazuje. Początkowo w bliskim odniesieniu np. na konkretne detale w książce obrazkowej, poszczególne przedmioty, z wielu w zasięgu ręki, a potem na odległość, np. na obraz na ścianie, lampę lub idącą osobę. Dopiero po tym, maluch może zacząć świadomie kierować uwagę opiekuna na interesujący go przedmiot. I o to chodzi we wskazaniu palcem. Dzieciak wie, że to co widzi, widzi też jego opiekun i może wskazać na to, by dać dorosłemu sygnał, że właśnie to go interesuje. Właśnie “to” chcę otrzymać, “tam” chcę pójść, “to” chcę zobaczyć. Uwagę opiekuna można zaś zwrócić nie tylko poprzez wskazanie gestem, ale także poprzez wskazanie wzrokiem. A jeśli już gestem, to podobny, jeśli nie ten sam efekt, uzyskuje się poprzez wskazywanie ręką. Nie musi to być od razu palec. Owszem jest on precyzyjniejszy, i my dorośli właśnie za jego pomocą wskazujemy rzeczy, stąd też ostatecznie pojawia się to i u dziecka. Na początku jednak maluchy wskazują unosząc całą rękę w kierunku porządanego przedmiotu i taki gest ZALICZAMY jako wskazywanie. Rozprawię się jeszcze z radykalizmem odnośnie czasu, w którym rzeczony palec wskazujący musi się pojawić. Jeśli rodzic bez słów i bez gestów domyśla się czego jego dziecko chce, spełnia oczekiwania zanim jeszcze ten brzdąc zdąży się o nie upomnieć, mówi do dziecka i opisuje wszystko co się wokół dzieje, to może się tak zdarzyć, że dzieciak dłużej niż do 9 miesiąca nie będzie “musiał” pokazywać czego chce. Również jeśli opiekunowie z różnych względów nie poświęcali dziecku wystarczającej uwagi w okresach przełomowych, zaniedbali ten aspekt i nie nauczyli go, że można w taki sposób pokazywać (to znaczy sami nie wskazywali wcześniej) lub też nie reagowali na pierwsze próby nawiązania wspólnego pola uwagi, to wskazywanie może przedłużyć się do 10, a nawet 11 miesiąca. Poza tym pamiętajmy, że dzieci rozwijają się w różnym tempie i pojęcia normy nie obrazuje punkt na linii rozwoju, a pewien zakres. Zasadniczo możnaby przyjąć, że dopiero u rocznego dziecka jest to wyznacznik, choć nadal JEDEN Z WIELU, tego czy mamy do czynienia z rozwojem prawidłowym czy opóźnionym. A opóźnienie, też nie oznacza sytuacji patologicznej, czy zaburzonej, a jedynie zakłóconą. Wówczas, zwłaszcza jeśli inne zachowania również nas niepokoją, na pewno warto podjąć kroki diagnostyczne.

5) Kontakty społeczne i wyrażanie emocji

Dziewięciomiesięczne niemowlę zdecydowanie poznaje siebie w lustrze i ten widok nie dziwi go już w żadnym stopniu, stąd zdecydowanie mniej “interakcji” z odbitą postacią w lustrze. Przygląda się innym dzieciom i zaczepia je, od razu przełamując barierę dotykową. Okazuje już uczucie, przytulając się. Jeśli czegoś nie chce, wyraźnie protestuje, np. kręcąc i odwracając głowę. U nieśmiałych dzieci mogą występować reakcje strachu przed obcymi osobami, jednak prawie zawsze nowe osoby wzbudzają zainteresowanie i są uważnie oglądane, choć czasem z bezpiecznej odległości ramion mamy.

6) Zabawa i inne umiejętności

Dziecko naśladuje proste, powtarzające się gesty np. “papa”, “brawo-brawo”, “bam-bam”, “cześć”. Niektóre gesty potrafi też wykonać z własnej inicjatywy, w odpowiedzi na gest dorosłych, np. na “machanie” podczas powitania lub żegnania się. Zaczyna też wykonywać proste polecenia, np. “daj”. Jeśli uczyliśmy malucha odpowiednio wcześniej, może też wykonywać gesty znanych zabaw paluszkowych, np. “Ważyła sroczka kaszkę…”. Maluch ma ulubione zabawy, piosenki i cieszy się podczas ich trwania. Wie już czego mu nie wolno i może się wystraszyć, zdgrygnąć, wycofać rękę, jeśli przyłapie się go na czymś, co wydaje mu się zakazane, np. sięganie do kontaktu, otwieranie jakiejś szuflady. Patrzy na to, co wskazywane jest palcem, ale jeśli dotykamy tej rzeczy; raczej nie podąża jeszcze wzrokiem, jeśli wskazujemy coś na odległość. Patrzy natomiast tam, gdzie patrzą dorośli, zwłaszcza jeśli reakcja jest przerysowana (np. wyraźny ruch głowy w jakimś kierunku, np. do góry). I to jest doniosła umiejętność! To jest właśnie początek wspólnego pola uwagi.

Maluch jest najbardziej zainteresowany zabawami typu akcja – reakcja. Chętnie odkrywa możliwości zabawek muzycznych i mobilnych. Nadal uwielbia bawić się zwykłymi przedmiotami, z których korzystają dorośli – sztućce, piloty, telefony czy długopisy mogą konkurować z najlepszymi zabawkami. Dobrze zna zasady zabaw w chowanego, “ganianego” czy “a ku- ku”. Po je również inicjować, np. samo zarzucać sobie na głowę pieluszkę tetrową albo zasłonę. Potrafi też “uciekać” z wyraźną intencją gonitwy lub odwrotnie, podążać za uciekającym opiekunem. Jeśli czytamy dziecku “od maleńkiego”, może domagać się tego, poprzez wyciąganie książek z niskiej półki, lub rozpoczęcie ich przeglądania. To jednak za wcześnie, aby dziecko umiało celowo wziąć książkę i podnieść ją, przynieść albo właśnie wskazać, chcąc powiedzieć “poczytaj mi”. To my z jego zainteresowania, możemy domyślić się, że tego oczekuje. Dziewięciomiesięczny maluch lubi też bawić się piłką – samo toczyć, rzucać i gonić, jeśli dorosły “rzuci”. Jednak na jakąkolwiek wymianę, poprzez podawanie do siebie, nawet nieporadne, też jest jeszcze za wcześnie.Dziecko nie zrozumie tej zależności. To chyba ważna informacja dla ambitnych ojców, pragnących już pograć “w piłę” ze swoim synem.

7) Aktywność językowa

Dziecko w tym okresie intensywnie gaworzy w zróżnicowany sposób, używając wielu głosek i stosując różne połączenia. Produkuje sylaby, które usłyszy od dorosłych, czyli powtarza, co określane jest jako gaworzenie samonaśladowcze, ale samo również łączy te sylaby w różne twory wyrazowe, zwykle dwusylabowe. Zdarza się niektórym maluchom wypowiadać już pierwsze słowo (np. wyraz dźwiękonaśladowczy albo słowo z tych samych sylab, np. “tata” ) ale nie zawsze używa go adekwatnie i konsekwentnie. Można to określić tak, że raz uda się coś powiedzieć, innym razem nie. W tym czasie charakterystyczne jest też zmienne upodobanie do jakiś konkretnych dźwięków; to znaczy przez pewien czas maluch często powtarza wybrane sylaby lub jakieś  niesystemowe dźwięki, np. parskanie, a po kilku dniach nagle zapomina o tym i powtarza cały czas coś zupełnie innego. Dziecko potrafi już dobrze modulować intonacją i natężeniem głosu. Często podczas zabawy czy eksplorowania otoczenia na czworakach, mówi samo do siebie. Rozpoznaje zakazy. Nawet, jeśli nie jest posłuszne, to wie, że coś zostało zabronione. Czasem, z przekory albo dla zabawy, może jeszcze bardziej chcieć dokończyć zakazane działanie. Rozpoznaje intonację pytania i kiedy się je zadaje, słucha uważniej, przygląda się pytającemu, wstrzymuje dotychczasowe działanie, stara się jakoś zareagować, np. gestem, mimiką, albo wręcz po swojemu odpowiedzieć. Wykonuje ruchy żucia i gryzienia podczas jedzenia stałych pokarmów. Brak zębów u niektórych maluchów wcale w tym nie przeszkadza.

Ukończony dziewiąty miesiąc życia dziecka obfituje więc w znaczące osiągnięcia. Po pierwsze w zakresie motoryki dużej – dziecko sprawnie pełza i “raczkuje”. Po drugie w zakresie motoryki małej – dokonuje się postęp w zakresie precyzyjnych ruchów rąk, to znaczy chwytania między kciuk a palec wskazujący pod ścisłą kontrolą wzroku. Po trzecie dokonuje się połączenie, dotąd osobnych umiejętności, czyli koncentrowania się na przedmiocie i osobie, z czego wynikają zjawiska wspólnego pola uwagi, zachowania intencjonalnego, aż po komunikowanie za pomocą wskazywania.

Może Ci się również spodobać

Jeden komentarz

  1. Jak dobrze że doczekałam się artykułu na 9 miesięcy. Jak czytałam w necie o tym co ma umieć dziecko jak ma 9 miesięcy to byłam nieźle przerażona bo wszędzie o tym wskazywaniu. Przez afery szczepionkowe ostatnio dużo czytałam o autyzmie i to pokazywanie palcem mi utkwiło w głowie. Teraz uspokoiłam się. Dziękuje.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.